Fotografie z mojego życia

1972

Łagodny uśmiech na tym zdjęciu zapewne nie oddaje stanu mojego ducha w tamtych dniach. Właśnie zdałam maturę, co nie tylko kończy szkołę, lecz przede wszystkim jest symbolicznym wejściem w dorosłość. Do egzaminu na Wydział Polonistyki było wówczas 9 kandydatów na jedno miejsce. Szczęśliwcy (jak mój mąż),  jako finaliści olimpiady przedmiotowej – mieli indeksy w kieszeni. Inni mieli dodatkowe punkty za pochodzenie społeczne (dzieci robotników i rolników). Cała reszta  miała co najwyżej punkty dodatkowe za lepsze stopnie z przedmiotów egzaminacyjnych na maturze. Ja byłam w tej trzeciej grupie. A dzień ogłoszenia wyników! Tylko kolejki po karpia przed świętami Bożego Narodzenia biły ten rekord frekwencji…

Zdjęcie maturalne Julii Pitery

1986

Julia Pitera w latach 80. XX wiekuChwila wytchnienia. Dorosłe życie jest fascynujące, ale pozostawia niewiele czasu dla siebie. Na szczęście w tym wieku można obyć się bez częstych wizyt w salonach piękności (wtedy na lekarstwo, a poza tym mieliśmy ważniejsze wydatki) czy u fryzjera. Rano pobudka, wciskanie śniadania zaspanemu synkowi – niejadkowi, podróż zatłoczonym autobusem do przedszkola, gdzie już czekała wychowawczyni, która wcześniej była moją wychowawczynią. Panią Irminkę wspominam z sentymentem. Niezwykła osoba. Gdy po latach przyszła do mnie na dyżur poselski  ze swoim problemem oczom nie wierzyłam. Nic się nie zmieniła. Tylko dzieci rosną… Z przedszkola biegłam do pracy do Pałacu Staszica. Tam odnajdowałam spokój i równowagę. Dokumentacja literatury pozwalała przenosić się w inny świat, znacznie spokojniejszy. Po pracy do przedszkola, wędrówka po sklepach (a nóż, a widelec coś się upoluje) i do domu. W domu to co zawsze. Mąż chce wyręczać mnie ze wszystkim, problem w tym, że pracuje poza Warszawą. Ale jak przyjeżdża… Na tym fotelu siedzę chyba wyluzowana, gdyż on właśnie sprząta!

1995

W 1995 roku Radni Warszawy zorganizowali huczne uroczystości z okazji 100-lecia kina polskiego. Na zdjęciu reżyserzy (jeszcze przedwojenni): Leon Jeannot i Wanda Jakubowska oraz aktorka Maria Broniewska, która debiutowała przed wojną jako 8-letnia dziewczynka.

Uroczystości 100-lecia teatru w warszawskim Ratuszu

1998

Julia Pitera w Waszyngtonie w ramach International Visitor ProgramTrochę podróżowałam. To zdjęcie jest z Waszyngtonu z 1998 roku. Wyjechałam tam w ramach International Visitor Program. W trzy tygodnie objechałam 7 miast. Zaczęłam właśnie w Waszyngtonie, potem była Filadelfia w Pensylwanii, San Jose i San Francisco w Kalifornii, Phoenix w Arizonie, Minneapolis w Minnesocie i z New Yorku wróciłam do Polski. Rozrzut na mapie spory, zwłaszcza z Filadelfii do Kaliforni. Na pokładzie tego samolotu pasażerów obsługiwała stewardessa ucharakteryzowania na prezydenta Jerzego Washingtona. Bo to przecież w Filadelfii w maju 1787 zebrała się Konwencja Konstytucyjna, której Washington został przewodniczącym. A ile dowiedziałam w trakcie tego wyjazdu na temat pracy prokuratury, policji, działań antykorupcyjnych w samorządach, konstrukcji budżetów zadaniowych (w Polsce wówczas pełna abstrakcja), wagi planów zagospodarowania przestrzennego (w Polsce totalna niemoc). W Filadelfii o swojej pracy opowiadała mi młoda tajna policjantka, śliczna latynoska, ubrana w podarte dżinsy, wyciągniętego T-shirta i z rewolwerem za paskiem. Zajechała starym chevroletem z podartą dermą na dachu. Jeden z prokuratorów zaś opowiadał, jak radzą sobie z nieuczciwymi developerami. W San Jose główny architekt nie musiał mnie przekonywać, jak ważne są plany zagospodarowania przestrzennego.

Równie ciekawe doświadczenia zdobywałam 5 lat wcześniej, gdy w ramach stażu zorganizowanego przez francuskie Biuro Informacji Premiera i francuską Fundację Polska – Francja  pracowałam w departamentach Informacji ministerstwa finansów i ministerstwa zdrowia. Tam nauczyłam się, że wszyscy obywatele mają prawo do informacji i władza musi jej udzielać pytającym. Dlatego tak bardzo zaangażowałam się w akcję na rzecz dostępu do informacji w Polsce. A dziś, po 20 latach, znowu rządzący Polską mają z tym problem.

Na tej fotografii robię „inspekcję nieformalną” obozu harcerskiego. Bardzo to przeżywałam, bo mój 18-letni wówczas syn był najmłodszym komendantem obozu Związku Harcerstwa Rzeczpospolitej. Bałam się, czy jest wystarczająco odpowiedzialny, a harcerze pod jego opieką - bezpieczni. Byli i to bardzo. Obóz był nienaganny, harcerze szczęśliwi, bo zajęci od rana do wieczora, a nie ma groźniejszego wroga od nudy. Ale gdy po powrocie wysiedli z autobusu rodzice pękali ze śmiechu: buzie opalone i uśmiechnięte, mundury dopięte na ostatni guzik. Ale zapach … zakatarzony mógłby się zatruć.

Julia Pitera nieformalnie wizytuje obóz harcerski syna Jakuba
Julia Pitera w Hiszpanii

Lubimy podróżować, ale nie specjalnie lubimy kurorty. Natomiast bardzo ciekawi nas życie zwykłych ludzi w krajach europejskich. Małe miasteczka wzdłuż tras, które najczęściej przemierzamy piechotą, mają niepowtarzalny urok. A ludzie są bardzo przyjaźni. Nie żyją z turystyki, więc nie muszą posyłać „służbowych” uśmiechów. Ceny jedzenia poza kurortami bardzo umiarkowane. A jedzenie? Fantastyczne. Pamiętam w Portugalii knajpkę z trzema stolikami i starego rybaka, który w koszuli flanelowej w kratę z zawiniętymi rękawami smażył dla nas świeżo złowione sardynki. Niebo w gębie! Czyż ten opis nie przypomina sceny z filmu rysunkowego Disneya „Zakochany kundel”?

1999

To zdjęcie na tle tablicy Urzędu Miejskiego w Edynburgu stolicy Szkocji, ma dla mnie wielkie, symboliczne znaczenie. Przecież wstąpienie Polski do Unii Europejskiej było wielkim marzeniem Polaków. Być z Wielką Brytanią, która przez lata dawała Polakom schronienie, to było coś. Minęły lata. Polska jest w Unii Europejskiej, a w Wielkiej Brytanii Brytyjczycy podzielili się. W tym konflikcie Szkocja stoi po stronie zwolenników pozostania w Unii. Trzymaj się Szkocjo! Jak długo z Wielką Brytanią jesteśmy razem członkami Unii Europejskiej, tak długo mogę się chwalić, że wielki szkocki powieściopisarz Walter Scott, autor „Narzeczonej z Lammermoor” czy „Rob Roya” jest również moim pisarzem.

Julia Pitera w Edynburgu w Szkocji
Julia Pitera na granicy Anglii i Szkocji

A może to ten kamień stojący na granicy Anglii ze Szkocją przyniósł pecha?

2000

Wielka polityka – wielką polityką. Ale czasem przed politykami stają fajne, rozrywkowe wyzwania. Już nie pamiętam, kto ten rajd na warszawskim Bemowie wygrał. Ale pamiętam swój problem: kierowcą jestem niezłym, ale map czytać nie umiem. A tłumaczenie kierowcy, że mówiąc w prawo, mam na myśli w lewo (odwieczny kobiecy problem…. ), kiedy trzeba prędko wykonać manewr nie sprzyja wygranej. Ale Radek Sikorski, jak zwykle szarmancki, niczego po sobie nie dał poznać. I jeszcze fotkę przysłał mi na pamiątkę!
Rajd ulicami Warszawy Julia Pitera z Radkiem Sikorskim

2001

Spotkanie organizacji pozarządowych u marszałka Płażyńskiego

To spotkanie u Marszałka Macieja Płażyńskiego było znacznie ważniejsze, niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka. Wówczas cztery organizacje: Transparency International Polska, Program Przeciw Korupcji Fundacji Batorego, Centrum im. Adama Smitha i Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich pilotowały (przepychały?) w Sejmie ustawę o dostępie do informacji publicznej. Udało się. Na ostatnim posiedzeniu Sejmu RP przed wyborami, czyli 9 września 2001 roku, Sejm ustawę przyjął. Wszyscy obywatele mają prawo pytać, a sąd administracyjny stoi na straży, by prawo to było wykonywane w terminie. Obecny Rządzie Kochany! Nie psuj tego, co było jednym z największych sukcesów naszej demokracji. Nie każ nam kierować pytań na Berdyczów, bo to obciach we współczesnym świecie!

Bycie radną w Radzie Warszawy stało się dla mnie właściwie pracą na pełny etat. Najwięcej satysfakcji sprawiały mi dyżury w Ratuszu. Miałam je dwa razy w tygodniu i bywało, że trwały po 4 godziny, bo niemal od rana stała cierpliwie kolejka ludzi nie tylko z Warszawy. Do dziś pamiętam starszą panią. Przyjechała z Przemyśla. Wyjaśniłam więc, że jestem radną Warszawy. Spytałam, czy zwracała się o pomoc do radnego w swoim mieście. Odparła, że nie ma zamiaru. Takie zaufanie zobowiązuje. A ile doświadczenia dały mi te spotkania – trudno przecenić! Ile ich było – łatwo policzyć: 11 lat (prawie trzy kadencje radnej) x 42 tygodnie (odliczając wakacje) x 2 dyżury tygodniowo.
Julia Pitera przed warszawskim ratuszem w 2001 roku

2002

Julia Pitera w Łazienkach Królewskich

Warszawskie Łazienki i Pałac na Wyspie. Jak ten park ożył! Nie tak dawno wszędzie były tabliczki ostrzegawcze „Nie deptać trawników”, a gdzie nie gdzie tabliczki „Nie dotykać” i odpowiednie do tych zniechęcających tabliczek groźne paragrafy, za którymi kryły się grzywny. Dziś na trawie leżą ludzie, stoją leżaki i biegają dzieci. I cud – trawa mimo wszystko jest teraz gęściejsza i zieleńsza. Extra! Tylko kaczki gdzieś się schowały. Trzy pawie są, ale jakieś kłótliwe. Łabędzi nie widziałam, a kaczki pływają dopiero po drugiej części stawu. Mają dość turystów?!

Ta debata na Politechnice Warszawskiej w ramach wyborów samorządowych w 2002 roku była niezwykła, gdyż już wtedy, 17 lat temu, dotyczyła problemów ekologicznych: czystego powietrza i energii odnawialnej. I pomyśleć, że ten temat większość traktowała jak fanaberię, przejaw dziwactwa … Poza tymi, którzy np. cierpieli na astmę. A ja z tym problemem zmagałam się przez lata i lecząc się poznałam wiele takich osób. Wiem, co to znaczy. Aż się prosi, by za starym, poczciwym Kochanowskim powtórzyć: ”Szlachetne zdrowie, nikt się nie dowie jako smakujesz, aż się zepsujesz”. I uważam, że do niezbywalnych praw człowieka należy prawo do wody i prawo do czystego powietrza.

Kampania samorządowa z 2002 roku był interesująca dla mnie z jeszcze jednego powodu. Zniechęcona miałkością ówczesnej polityki zorganizowałam własny Komitet Wyborczy Wyborców Julii Pitery. Prezydentura Warszawy nie wyszła – wygrał Lech Kaczyński, ale mandat uzyskałam. A wraz z nim prawdziwą wolność. Kierowałam się wyłącznie interesem miasta i własnym sumieniem. Miałam głos decydujący, i naprawdę wiele się udało osiągnąć, np. uchronić kilka przedszkoli przed likwidacją, które wówczas z niewiadomych powodów były zamykane.

Debata kandydatów na Prezydenta Warszawy 2002
Spotkanie przedwyborcze 2002
Spotkanie przedwyborcze 2002
Spotkanie przedwyborcze 2002

2005-2007

Objęcie po raz pierwszy mandatu posła na Sejm RP w 2005 roku było wielkim przeżyciem. Każde wybory były dla mnie przeżyciem, ale w tym wypadku był to czas próby. Na liście Platformy Obywatelskiej miałam 37 miejsce. Nikt nie dawał mi szans. Tymczasem osiągnęłam 3 wynik w całej Warszawie. Najcudowniejsze były gratulacje ludzi na ulicy. Bo to była największa nagroda, jaką mogłam otrzymać. W tej krótkiej  kadencji (2005-2007) złożyłam następujące interpelacje: [LINK] i następujące zapytania: [LINK]

Obrady sejmu kadencji 2005-2007
Obrady sejmu kadencji 2005-2007
Julia Pitera i Donald Tusk na Radzie Krajowej PO
Hmm, nie pamiętam już okoliczności tego wydarzenia. Ale bukiet czerwonych róż to było coś.

Następne dwa zdjęcia dobrze ilustrują poselską aktywność w latach 2005 – 2007. Cały czas coś przygotowywaliśmy: projekty, oświadczenia stanowiska. Właściwie nie było czasu na życie towarzyskie, ani plotki. Na dobre efekty tej tytanicznej pracy nie trzeba było długo czekać. Raptem tylko do najbliższych wyborów….

Prace sejmowe w trakcie kadencji 2005-2007
Prace sejmowe w trakcie kadencji 2005-2007
To bardzo miłe wspomnienia: życzenia świąteczne wśród przyjaciół pozostają na całe życie.
Wigilia sejmowa z Donaldem Tuskiem

2009

Julia Pitera w trakcie święta Policji Państwowej w 2009 roku

Bardzo lubię wizyty u koleżanek i kolegów w innych okręgach. A gdy piękna pogoda towarzyszy pięknym krajobrazom, takim jak właśnie na Podkarpaciu, wizyty te miały jeszcze większy urok. Tutaj wraz z posłami podkarpackimi: Elżbietą Łukacijewską, Tomaszem Kuleszą i Markiem Rząsą na święcie Policji Państwowej w 2009 roku.

2011-2014

A to jedno z moich ulubionych zdjęć. W latach 2011 - 2014 na Sali sejmowej siedziałam obok prof. Barbary Kudryckiej, posłanki z okręgu Podlaskiego. Znałyśmy się od wielu lat, gdyż Barbara była jednym z członków założycieli Transparency International Polska, którą kierowałam. Jej wiedza i rozwaga niejednokrotnie studziła moją głowę. Potem kolejnych 5 lat byłyśmy europosłankami. Długo będę pamiętać nasze emocjonujące dyskusje o polityce, ale i o filmie oraz książkach, do których to dyskusji często dołączała Elżbieta Łukacijewska.

Julia Pitera z Barbarą Kudrycką w sejmie kadencji 2009-2014

2014

Julia Pitera po wyborach do Parlamentu Europejskiego

Kolejny etap życia to Parlament Europejski. Marszałek Sejmu Ewa Kopacz w 2014 roku wręczyła nam nominacje i … natychmiast wygasiła nam mandaty posłów na Sejm RP: tak jak każe ustawa…. Dlatego atmosfera jest tam taka przyjazna. A na zdjęciu świeżo upieczeni parlamentarzyści. Od prawej 4 z 19 europosłów z Platformy Obywatelskiej: Agnieszka Kozłowska – Rajewicz (Wielkopolska), Adam Szejnfeld (Wielkopolska), Julia Pitera (Mazowsze) i Barbara Kudrycka (Podlasie i Warmińsko-Mazurskie) oraz Andrzej Duda z Prawa i Sprawiedliwości (Małopolska i Świętokrzyskie).

© 2019 Julia Pitera